czwartek, 4 czerwca 2015

Idę przez Plac Słowiański. Dostrzegam naprzeciwko matkę z dzieckiem i udaje mi się usłyszeć kawałek rozmowy:
- Mamo… dlaczego ta pani – i tu wskazuje palcem na mnie – ma czerwone włosy?
Momentalnie dzieciak zaczyna płakać z przerażenia. Kobieta jest wyraźnie zmieszana i próbuje uspokoić synka. A mnie w głowie zrodziła się myśl, która do teraz nie daje mi spokoju.


Przypomnij sobie - kim chciałeś zostać, gdy byłeś jeszcze dzieckiem? Nie. Zapomnij na tę chwilę o ograniczeniu swojej odpowiedzi do nazwy zawodu, zawsze pozostaje możliwość przekwalifikowania się.


Tak wiele do tej pory przeżyłeś, odbyłeś wiele spokojnych rozmów i równie sporo kłótni. Wciąż walczyłeś, raz o coś, raz przeciwko czemuś. Tyle razy zmieniłeś zdanie, pomyliłeś się, ale i świętowałeś sukcesy. Tyle razy coś straciłeś, coś zyskałeś, dążyłeś do czegoś i poddawałeś się. Najważniejsze, że kiedyś postanowiłeś sobie osiągnąć cel, który nazwałeś po imieniu, i teraz każde Twoje działanie nosi to samo imię, w każdym jest pragnienie realizacji.


Starożytni mawiali, że wszystko płynie, ale nikt nie zwracał uwagi na kierunek ani zwrot tego płynięcia. Stąd może warto spytać, czy masz swój stały kierunek? A nawet jeśli – to czy przypadkiem nie obrałeś przeciwnego zwrotu?

I jeszcze jedno, małe pytanie: czy dziecko, którym byłeś, polubiłoby dorosłego, którym się stałeś?

2 komentarze:

  1. dawna, (mała) ja zawiodłaby się chyba, bo myślałam, że w wieku, w którym obecnie jestem, mimo wszystko wypada być bardziej dojrzałym (itepe, itede, etcetera, ble ble ble…).
    i dodaję "chyba", bo nie wiem. mam wrażenie, że ciągle jestem tym samym człowiekiem. wiesz, że nie ma wyraźnej granicy między "ja dorosła" a "ja dziecko". to może dziwne, ale chyba wynika z tego, że zawsze uważali mnie za "nazbyt dorosłą jak na swój wiek".
    i pod poprzednim postem podpisuję się rękami, nogami, oczami i uszami.
    dobrze jest Cię przeczytać, Martyno. podtrzymujesz moją wiarę w obserwatorstwo i trafne spisywanie wyników obserwatorstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasze dziecięce marzenia były tak śmiesznie górnolotne. a ludzie chyba robią krzywdę, traktując innych za zbyt dorosłych lub wieczne dzieci. potem to wychodzi w samodzielnym życiu. a może i dobrze, w końcu to mała lekcja, by nie robić tego innym.
      i dziękuję Ci.

      Usuń