Ostatnimi czasy pojawiła się na facebooku moda na dyskusje o
kanonach piękna. Po namyśle stwierdzam, że dyskusje to zbyt poważne określenie
tego zjawiska. Pojawiły się dwie strony: Prawdziwe
kobiety mają krągłości oraz Prawdziwe
kobiety nie mają krągłości. Z zatrwożeniem przeglądam wpisy zarówno
jednych, jak i drugich.
Sama do chudych nie należę, ale nie stąd moja dezaprobata.
Lubię swoje ciało; ba, gdybym go nie lubiła, już dawno zrobiłabym coś, by
wyglądać inaczej. Mnie osobiście nie motywują lansowane „kanony piękna”,
zwłaszcza, że każdy wierzy tylko w swoją prawdę.
Oczywiście hejtowanie nie jest zjawiskiem nowym i od dawna
każdy temat dzieli ludzi na dwa, ale to, co pojawia się na tych stronach, jest
zupełnie niesmaczne:
A ja nie robię nic. Nie kłócę się, nie wygłaszam swoich
opinii i nie wrzucam zdjęć kobiet, które uważam za ładne. Tylko śmieję się pod
nosem, jaki absurd komunikacyjny im wyszedł. Prawdziwe kobiety…? A istnieją nieprawdziwe?
Może gdyby tylko zmienić nazwę na wielbiciele
szczupłych/wielbiciele plus size (czy jakkolwiek, ale bez obrażania), przekaz tej
strony stałby się bardziej klarowny.
Naprawdę przeraża mnie to, że ludzie nie widzą
irracjonalności tego zjawiska. A przecież wszyscy wiemy, że prawdziwe kluski
śląskie są tylko z jajkami.
/ vide: www.fleischer.pl/pl/design/kurioza/tekstowe.html

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz