sobota, 9 maja 2015

przechodzi.

Sobota rano. Niemrawe słońce nad Muchoborem. Siedzę przodem do niego. Zachwycam się, jak niesamowicie oświetla ulicę, tworząc wrażenie, że miejsce przede mną to nie ruchliwa droga na wrocławskiej dzielnicy, ale tafla wody. I kontempluję. Niemal zamykam się w swoim podziwianiu. Odchylam głowę. I nagle – coś piękniejszego. Bezkres pnących się w górę roślin. Napawam się tym widokiem. Już pamiętam, że czasem warto zmienić perspektywę.

Życiem trzeba się bawić. Poczuć wszystkimi zmysłami. Zmieniaj perspektywy. Oducz się przyzwyczajeń. Próbuj nowego. Przeżyj. Nie – żyj. Chodzi o prze. Przechodzi. Życie. Jeśli będziesz jedynie żyć.

Każdy kiedyś doświadczył momentu, w którym choć przez chwilę zapragnął nie istnieć. To zrozumiałe. Dopóki jednak wolisz być szczęśliwy, niż nie być w ogóle, to pragnienie nie ma nad tobą przewagi.
Kiedy człowiek przestaje wierzyć w czas, wtedy jest z nim naprawdę źle. Można płakać, krzyczeć albo zupełnie zamknąć się w sobie. Ale gdy przestajesz wierzyć w swoje istnienie, kwestionujesz upływ dni, wtedy dopiero sięgasz własnych granic.

Potem dyskusje o sensie cierpienia, śmierci i życia. Nic niewnoszące. Można sobie wszystko wygadać, ale nie zmienić. Można zmodyfikować swoje podejście do zagadnień i to akurat jak najbardziej wskazane. Wciąż poddawać analizie i ocenie własny światopogląd. By nie okazało się kiedyś, że nie nadążyliśmy za sobą samym, a potem ja i ja – dwie różne osoby. Dysonans, że robię co innego, a w co innego wierzę. Konstruujemy świat cały czas i nieustannie ten konstrukt aktualizujemy. Nie idzie tu o zmiany poglądów na każdym kroku. Ale o sensowne podchodzenie do rozmów, przypadkowych ponoć spotkań i masy innych komunikatów, które w jakimś stopniu wymuszają na nas modyfikację naszej wizji wszystkiego.


Bo może właśnie o to w życiu chodzi. Dostajemy rolę, którą mniej lub bardziej tworzymy sobie sami. I w niej jesteśmy – bo nie cofniemy decyzji. Ale los daje nam niesamowitą możliwość, by na okoliczność rozmów z ludźmi i poznawania ich światów stanąć na moment na ich pozycji. Taka multiosobowość  pozwala rozumować inaczej. Choć nadal patrzymy tylko przez swoje okulary, stoimy już na innym miejscu. Stąd widać więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz